Są takie dni, kiedy nic się nie chce. Ani spaceru, ani rozciągania, ani tej słynnej „aktywności fizycznej”.
I to jest w porządku. Ciało nie zawsze ma energię. Umysł też potrzebuje chwili ciszy.
Ale może to nie lenistwo.
Może to po prostu zmęczenie, przebodźcowanie, napięcie.
A ruch – nawet bardzo mały – może być sposobem na odciążenie.
Bo ciało potrzebuje ruchu, nie tylko kawy ☕️🫀
Długie siedzenie = sztywność, spowolnione krążenie, ciężkość.
Nawet 3–5 minut prostych ruchów to sygnał:
„Znowu jestem w kontakcie z ciałem.”
Bo „nie chce się” często oznacza przeciążenie 🧠📱
Zamiast walczyć ze sobą – warto zrobić coś łagodnego:
– spokojny spacer bez telefonu
– kilka ruchów ramionami
– chwila, by popatrzeć przez okno
To też ruch. I to już coś.
Bo ruszenie się to nie obowiązek – to troska 🌿
Nie trzeba niczego udowadniać.
Nie trzeba mierzyć czasu ani kalorii.
Wystarczy kilka prostych gestów, by ciało poczuło, że nie jest ignorowane.
Wystarczy jeden krok. Jedno przeciągnięcie.
Ciało to zauważy. I kto wie – może z tego jednego ruchu wyniknie coś więcej?
Bo czasem naprawdę wystarczy… ruszyć się.
Nie po to, by osiągnąć coś spektakularnego.
Tylko po to, by poczuć się lepiej – tu i teraz 💚




