Codziennie można przeczytać coś innego: 5 tysięcy, 10 tysięcy, 15 tysięcy kroków…
Ale co z tymi dniami, kiedy kroków jest mniej?
Czy wtedy ruch „się nie liczy”?
Skąd wzięło się 10 000 kroków?
Liczba 10 000 kroków pochodzi z Japonii – z kampanii marketingowej z lat 60., która promowała krokomierz Manpo-kei (czyli „licznik 10 tysięcy kroków”).
To chwytliwe hasło, które zostało z nami do dziś.
Ale sama liczba nie ma naukowego uzasadnienia.
To nie magiczna granica – to sugestia.
Co pokazują badania?
W ostatnich latach pojawiło się wiele badań na temat kroków i ich wpływu na zdrowie.
Wnioski są bardzo zachęcające:
– Już 6 000–8 000 kroków dziennie może pozytywnie wpływać na układ sercowo-naczyniowy i ogólne samopoczucie
– W przypadku osób starszych zauważalne efekty zdrowotne pojawiają się już przy 4 000–5 000 kroków dziennie
– Regularność i umiarkowany ruch mają większe znaczenie niż konkretna liczba
Źródło:
JAMA Network, 2021 – Association of Daily Step Count and Step Intensity With Health Outcomes
Ruch ma sens – niezależnie od liczby
Zamiast skupiać się na cyferkach, warto zapytać:
– czy ciało miało dziś okazję się poruszyć?
– czy była zmiana pozycji, choćby kilka minut na świeżym powietrzu?
– czy ruch był z troski, a nie „dla zaliczenia celu”?
Bo nawet 2 000 kroków więcej niż wczoraj to już dobry krok.
Dosłownie.
Nie trzeba gonić za idealnym wynikiem.
Wystarczy poruszyć ciało – w swoim tempie, na własnych warunkach.
Bo sens ma nie to, co zapisze krokomierz.
Sens ma to, co poczuje ciało. 💚




