Albo: dlaczego czasem boli, mimo że „nic się nie robiło”
Ciało nie lubi bezruchu.
Ale nie chodzi tu o sport, wyzwania ani 10 tysięcy kroków.
Chodzi o codzienny, łagodny ruch, który przypomina ciału: „wszystko działa, jesteś tu, możesz się poruszyć”.
Bezruch nie oznacza odpoczynku.
Dla wielu struktur w ciele – to właśnie on jest źródłem przeciążenia.
Krążenie spowalnia
Długotrwałe siedzenie lub leżenie sprawia, że krew i limfa płyną wolniej.
Może pojawić się:
– uczucie ciężkości nóg
– obrzęki
– zimne dłonie i stopy
– spadek energii
Nawet kilka kroków, poruszenie stopami, krążenie ramion to naturalne „pompy”, które wspierają krążenie i poprawiają samopoczucie.
Powięź „zastyga”
Powięź to tkanka, która oplata całe ciało – jak delikatna sieć.
Uwielbia płynność i ruch.
Gdy jej brakuje – pojawia się:
– sztywność
– ograniczony zakres ruchu
– uczucie „ciasnoty” w ciele
– a czasem ból trudny do zlokalizowania
Wystarczy kilka przeciągnięć, zmiana pozycji, spacer po domu.
Ciało potrzebuje nawet najmniejszego przepływu.
Stawy chcą być poruszane
Stawy odżywiają się przez ruch.
Maź stawowa rozprowadza się tylko wtedy, gdy coś się dzieje.
Jeśli nie – stawy stają się „suche”, sztywne i podatne na przeciążenie.
Nie potrzeba pełnego treningu – wystarczy:
– krążenie nadgarstkami
– kilka kroków
– zmiana pozycji co 30–60 minut
Ruch = życie dla stawów.
Układ nerwowy traci regulację
Długie siedzenie, brak zmienności i bodźców zmysłowych prowadzą do:
– pobudzenia
– drażliwości
– napięcia psychicznego
– uczucia „odcięcia od siebie”
Mały ruch, rytmiczny spacer, delikatne kiwanie się – wszystko to daje sygnał:
„jest bezpiecznie, możesz się wyregulować.”
Spada koncentracja i nastrój
Brak ruchu to mniej tlenu, mniej dopływu krwi do mózgu, mniej stymulacji sensorycznej.
Pojawia się:
– znużenie
– senność
– trudność z myśleniem
– spadek motywacji
Dlatego zamiast kolejnej kawy – czasem wystarczy wstać, przeciągnąć się, przejść do okna.
„Nic nie robiłem, a mnie boli” – czyli bezruch jako źródło bólu
To jedno z najczęstszych zdań w gabinecie.
I bardzo logiczne – bo ciało może boleć nie z przeciążenia, tylko z bezruchu.
Mięśnie nieużywane – sztywnieją.
Powierzchnie stawowe – tracą poślizg.
Układ nerwowy – gubi orientację w przestrzeni.
Efekt? Ból, uczucie ciężkości, sztywność…
które nie znikają od odpoczynku – tylko od łagodnego powrotu do ruchu.
Zmiana pozycji to forma profilaktyki
Ciało nie potrzebuje „więcej aktywności”.
Potrzebuje zmienności – nowej pozycji, innego kąta, mikro-przerwy.
To właśnie one są najbardziej naturalną formą regeneracji.
Ciało nie domaga się treningów ani wyzwań.
Ciało domaga się życia w ruchu – łagodnego, codziennego, zwykłego.
Nie trzeba aplikacji. Ani planu.
Wystarczy:
– wstać na chwilę
– rozciągnąć ręce
– przespacerować się po domu
– wykonać kilka świadomych ruchów
Bo ciało nie działa w bezruchu.
Ciało działa, kiedy się porusza. 💚




