Gdy nadchodzi weekend, łatwo wpaść w myślenie: „nareszcie nic nie muszę”.
I to prawda – dobrze odpuścić. Ale odpuszczenie nie musi oznaczać zatrzymania się całkowicie.
Ciało nadal potrzebuje ruchu. Tylko innego niż w tygodniu.
Nie musi być mocno, intensywnie, produktywnie.
Może być miękko. Spokojnie. Z czułością.
Kilka drobiazgów, które mogą zrobić różnicę:
🌿 SPACER BEZ CELU
Nie po to, by nabić kroki. Nie po to, żeby „się liczyło”. Ale po to, żeby poczuć siebie. I przestrzeń wokół.
🌿 ZAMIANA LISTY ZADAŃ NA LISTĘ PRZYJEMNOŚCI
Ulubiona herbata. Ciepła kąpiel. Leżenie na podłodze. I nic więcej.
🌿 ROZCIĄGANIE BEZ PLANU
Zamknięcie oczu. I poruszanie się tak, jak potrzebuje ciało. Bez rozpiski. Bez aplikacji.
🌿 CZAS OFFLINE
Choć na chwilę. Zamiana przewijania na obecność. Tylko przez kilka minut.
Może wystarczy.
🌿 WYBÓR WŁASNEGO TEMPA
Nikt nie musi się spieszyć. Ruch może być wolny, leniwy, miękki.
Najważniejsze, żeby był swój.
Nie trzeba „ćwiczyć”. Nie trzeba „robić formy”.
Wystarczy… być. Z ciałem. Z oddechem. Z tym, co tu i teraz.
CIAŁO NIE POTRZEBUJE WIELE, ŻEBY POCZUĆ SIĘ ZAOPIEKOWANE.
Czasem wystarczy, że nie jest ignorowane.
BO RUCH TO NIE TYLKO AKTYWNOŚĆ.
TO POWRÓT DO SIEBIE. 💚




