Ciało nie lubi mówić głośno.
Często daje tylko sygnały: zmęczenie, zimno, ból głowy, senność.
A kiedy ich nie słyszymy – uruchamia plan B.
Zwalnia.
Wyłącza.
Domaga się zatrzymania.
Tak powstaje przeziębienie.
Nie jako „atak”.
Nie jako „osłabienie”.
Ale jako zatrzymanie, którego nie dało się już uniknąć.
Co mówi ciało, kiedy „łapie infekcję”?
– „nie nadążam”
– „potrzebuję ciepła”
– „za dużo było napięcia”
– „za mało snu, oddechu, troski”
– „proszę, zwolnij zanim zrobię to za Ciebie”
Ciało nie buntuje się.
Ciało reaguje.
Na przeciążenie.
Na presję.
Na tempo.
To nie porażka. To system ochronny.
Przeziębienie to moment, w którym organizm mówi:
„teraz ja”
– a nie zadania
– nie zobowiązania
– nie oczekiwania
I chociaż boli gardło, ciągnie w kościach, katar nie daje spać –
to czasem właśnie wtedy najłatwiej poczuć, ile się wcześniej ignorowało.
W chorobie ciało prosi o to, czego często sobie odmawiamy:
– bezwarunkowy odpoczynek
– brak produktywności
– ciepłe jedzenie
– miękki koc
– odpuszczenie sobie
– spokój
Można nie robić nic – i to też jest troska.
Nie trzeba „ogarniać” przeziębienia.
Nie trzeba „wracać do formy jak najszybciej”.
Nie trzeba „być silnym”.
Ciało nie potrzebuje bohaterstwa.
Ciało potrzebuje czasu, łagodności i miejsca do regeneracji.
**Więc dziś, jeśli coś boli – to nie znak, że coś się sypie.
To znak, że ciało się zatrzymało, zanim zrobiła to głowa.**
I za to… też można być wdzięcznym.
A potem otulić się kocem, odłożyć wszystko na jutro
i zrobić tylko jedno:
nic. 💚




